Napisz do nas

Email: kontakt@warsztatqulinarny.pl

Blog

Program Rodzina na…Twoim!

Nie boisz się odwiedzać restauracji. To już nie jest luksus, raczej zwyczajna wygoda, a większość miejsc, w których karmią, cechuje zdecydowanie nieformalny styl.
Przeważnie jest to okazja, by zjeść coś dobrego i na szybko. Bo zdecydowanie częściej nie jest to dostojna restauracja, lecz po prostu swojsko brzmiąca knajpka, kafejka, bar lub bistro, w którym z założenia ma być bystro.
Doceniasz dobrą kuchnię, ale wyjście do restauracji to także forma spędzenia wolnego czasu, okazja do spotkań, eksperymentów ze smakami, formami, dodatkami. Lubisz odwiedzać kolejne knajpki, zaznaczać na gastronomicznej mapie swojego miasta kolejne „tu byłem” i budować bazę danych. To może być nawet pewien rodzaj pasji. Wystawiasz restauracjom noty, przyznajesz subiektywne odznaki, dopisujesz w głowie kategorie: na randkę, na integrację po pracy, spotkanie służbowe, piwo z Sebą itd.

Można uznać, że znasz się coraz lepiej na tej branży i nie dajesz sobie w kaszę dmuchać.
(Choć kto wie, jak kucharz studzi pęczak na zapleczu? Nie wnikaj.) Ale co, jeśli trafia się karkołomne zadanie i trzeba wybrać restaurację, do której można zaprosić rodzinę na uroczysty obiad?
Taką, żeby wszystkim się spodobała? Spójrz prawdzie w oczy- możesz być świetny z matematyki, ale znalezienie wspólnego mianownika dla ciebie, twoich najbliższych i wujka Zdzicha graniczy z cudem.

Nie oszukujmy się, każdy z nas ma takiego wujka, któremu w święta lukier z ciasta obkleja wąsy; który uparcie szuka maggi, bo rosół zawsze jakiś mało wyrazisty; który wygłasza koronne „co tak mało?” oraz „jak bez mięsa, to się nie najem”; który w plebiscycie na najlepszego dyrygenta świata, bez wahania wskaże ciotkę Halinę, bo gdy ona w niedzielne przedpołudnia rytmicznie tłucze schabowe, to jego kiszki marsza grają. I wreszcie, który tak kocha surówkę z kapusty, że jak wreszcie doczeka się wnuka, to będzie nalegał, żeby dać mu na imię „Kolesław”.

I właśnie między innymi dla takich podniebień masz znaleźć restaurację na elegancki, spokojny, zapadający w pamięć obiad rodzinny.
Czas na sarkastyczne: powodzenia!

Zaczynasz od przejrzenia w głowie listy najlepszych lokalizacji. Wspierasz się wyszukiwarką internetową. Zasłużone brawa dla kolesi z Doliny Krzemowej! Jakże wygodnie jest szukać odpowiedniej knajpy w internecie, zamiast zdzierać podeszwy wędrując od lokalu do lokalu.

Ustalasz budżet. Zawężasz obszar poszukiwań przesuwając suwak tak, by ominąć tanie parszywe wyszynki, w których strach oprzeć przedramiona na stole, bo można przykleić się do ceraty. Ale też chowasz ambicje do kieszeni, bo nie chcesz sprzedawać obu nerek i wątroby na czarnym rynku, byle móc zabrać rodzinę na śledzia spod gwiazdozbioru Michelin.

Najlepiej byłoby wybrać taką restaurację, w której jest dobra proporcja jakości do ceny i w której króluje kuchnia klasyczna, choć w odświeżonym wydaniu i z sezonowym menu. Restaurację, gdzie chce się przebywać z przyjemnością, mieszczącą się w dobrej lokalizacji, z odpowiednią ofertą na tego typu imprezy oraz sprawną i profesjonalną obsługą.
Niech ci za znalezienie takiej restauracji dodadzą w pakiecie Święty Graal.

Na ostatniej prostej przejrzyj jeszcze raz, dla pewności, wytypowane miejscówki w poszukiwaniu czegokolwiek w nazwie restauracji, do czego wujcio mógłby się przyczepić. Jak się raz usłyszy Zdzicha rubasznie żartującego ze Złotej Pipy przy Floriańskiej, nauczkę ma się na całe życie.

W niedzielę o 14:00 kucharz zaserwuje perfekcyjne menu, porcje okażą się odpowiednie i w ogóle wszystko, ale to wszystko wypali.
Włącznie z tym, że Zdzisio z Halinką zaczną niemal wyrywać sobie z rąk salaterkę z tą nową pyszną pikantną surówką. Spójrz na to z dystansu. Zrelaksuj się! Masz właśnie Familiadę na żywo, a oni ciągną rzepkę.;)

AgA